Brisbane, ananasy i Australia Zoo

Po wizycie w Southport udajemy się do niedalekiego Brisbane – pogoda jest wspaniała: jest cieplutko, słonecznie, ale nie za gorąco. Wokół soczysta zieleń, parki i ulice czyściutkie i dobrze oznaczone.
Wsiadamy na “water taxi” i płyniemy do najbardziej znanej części “South Bank“. Sam przejazd jest emocjonujący – wiatr rozwiewa nam włosy podczas gdy my podziwiamy nowoczesny krajobraz wokoło.

Na każdym kroku przekonujemy się, że Australijczycy są przemili i pomocni. Tym razem zagaduje nas starsza, przystojna pani i doradza odwiedziny w Queensland Museum, gdzie wstęp jest bezpłatny. Idziemy i jesteśmy oczarowani – praktycznie wszystkie muzea w Australii są interaktywne i przyjazne dzieciom. Są pięknie i nowocześnie przygotowane, a przy każdej bardziej skomplikowanej części są stoiska lub gry dla dzieci. W Queensland Museum poznajemy bardzo różnorodne krajobrazy stanu Queensland, włączając w to Outback. Dzieci mogą włożyć rękę (lub głowę) do szczęk krokodyla, przeczołgać się przez tunel w rafie koralowej, pograć w grę wyświetlaną rzutnikiem na korytarzu czy pobawić na interaktywnych ekranach szkieletami dinozaurów.

Następnym punktem na naszej wyprawie jest Australia Zoo, ale wcześniej jedziemy zobaczyć polecane nam przez Monię i Sebika farmy ananasów z przydrożnymi “honesty box“.

Trochę kluczymy i wreszcie trafiamy na tereny z suchą, nieco czerwonawą ziemią, którą porastają wielkie pola ananasów. Tuż przy końcu drogi – bezosobowe stoisko! Później widzieliśmy wiele podobnych stoisk: z arbuzami, bananami czy mango. Teraz jednak to dla nas niecodzienne przeżycie – wysiadamy i możemy wybrać sobie dowolną ilość ananasów, każdy za 0,50 dolara australijskiego, czyli cena symboliczna! Jest napis “Smile! You’re on camera” i jest też pudełko-skarbonka, do którego wrzucamy odliczoną ilość pieniędzy. Super!!!

Wreszcie dojeżdżamy do Australia Zoo – zoo, które założył słynny “łowca krokodyli” Steve Irwin, ocecnie własność wdowy po nim. W tym zoo jest bardzo dużo pokazów ze zwierzętami, oczywiście nie chodzi o pokazy cyrkowe ale o karmienia lub pokazy np. latania.

Po zoo biegają jaszczurki, a nad głowami latają kolorowe papugi. Oglądamy pokaz z wydrami, potem przeróżne jaszczurki, żółwie, warany z Komodo, aby trafić na olbrzymią arenę na pokaz lotu ptaków (kakadu, żurawie, ibisy) oraz na show z krokodylami. Jest też część “Afryka”, która nieco oddala nas od Australii 🙂 Na szczęście parkowy pociąg dowozi nas do “koala walk” – można tutaj pospacerować ścieżką zraszaną mgiełką wodną i pogłaskać koale, nieco dalej przejść obok wolnego wybiegu dla kangurów, a potem wejść w pokryte siatką przestrzenie dla mniejszych ptaków. Bardzo się cieszymy z tej przygody, którą kończymy zabawą na olbrzymim wodnym placu zabaw!