Czy nie lepiej zostawić dzieciaki u mamy, po co się mają męczyć?

Zostawcie dzieciaki u mamy lub teściów, co będziecie ich męczyć, one i tak wiele z tego nie zrozumią

Wieczorne czytanie z Babcią
Wieczorne czytanie z Babcią

Publikując w sieci trzeba liczyć się z różnymi opiniami. Jedne są po prostu trollowaniem, inne mogą być inną opinią, z którą można, ale nie trzeba się zgodzić. Właśnie jeden z takich komentarzy otrzymał mój post na grupie FB z Sydney. Henryk skomentował: Zostawcie dzieciaki u mamy lub teściów, co będziecie ich męczyć, one i tak wiele z tego nie zrozumią.

Jeden dzień odkrywania świata z dziećmi

Akurat trafił na poranek po moim wcześniejszym super dniu z dziećmi. Wczoraj po powolnym poranku wyruszyliśmy na basen w Miechowie i spędziliśmy tam dwie godziny bawiąc się razem, pluskając w wodzie bądź mocząc w jacuzzi. Uczyliśmy się trochę pływać, nurkować oraz grać. Potem ruszyliśmy do Motylarni w Czaplach Wielkich, 10 minut drogi od Miechowa. Powitała nas przesympatyczna pani Alicja wraz z pieskiem Kawą, aby przez pierwsze pół godziny pokazywać ciekawe slajdy i opowiadać o motylach. Wykład był pełen pytań, na które dzieci odpowiadały z zapałem. Następnie przeszliśmy do laboratorium z mikrospopami aby obejrzeć skrzydełka motyli, oczy, trąbki, jajeczka czy świeżo wyklute larwy. Ostatni etap to zabawa z motylami – były olbrzymie ćmy pawica atlas, które wykluwają się akurat teraz, pod koniec sierpnia oraz motyle jak rusałka admirał, motyl sowa czy motyl-helikopter.

Był to niezwykle bogaty w wydarzenia, wiedzę oraz emocje dzień. Wspaniały dzień z dziećmi, który oboje wspominaliśmy jeszcze wieczorem, przez zaśnięciem.

Podobnie przebiegają też dni w podróży. Dzieci gdzieś się bawią (element sportu), coś oglądają (edukacja, wiedza), wciąż coś przeżywają (emocje). Obok są rodzice, którzy wspierają, pilnują, tłumaczą, pomagają. Na wieczór, idąc spać, wracamy do tych wydarzeń myślami i jesteśmy wdzięczni sobie na wzajem za ten czas – ja dzieciom, ze mogę być z nimi, one mi za bliskość.

Jak mogłabym więc zostawić dzieci “u Mamy” i sama pojechać w świat? Jak mogłabym odebrać sobie te momenty, w których widzę, jak dzieciom świecą się oczka od nowych rzeczy, które poznają? Jak dumnie odpowiadają na pytania? Jak zadają mi mądre pytania, które mnie samą zmuszają do przemyślenia wielu rzeczy? Jak mogłabym nie czytać im wieczorem książki i nie ucałować na noc, tylko sama kłaść się spać?

Czy zostawić dzieciaki?

Oczywiście, zostawienie “u Mamy” może mieć cel sam w sobie, Na przykład chcemy jechać na ekstremalną wyprawę nieodpowiednią dla dzieci (wspinaczka, kaniony, nurkowanie, latanie, itp) lub są to wakacje “u Babci”, które mają służyć zbliżeniu się tych dwojga. Ale po to “aby się nie męczyły?” Mam mocne przekonanie, że dzieci bardziej męczą się w codziennym życiu, biegnąc do szkoły/przedszkola, na zajęcia dodatkowe, kradnąc rodzicom kawałki czasu po pracy niż na wspólnej, rodzinnej wyprawie. To moje przekonanie, każdy ma prawo do swoich, ale zamierzam je w sobie pielęgnować i go bronić. Over.