Kościotrupy i maski voodoo, czyli Muzeum Etno w Łodzi

Muzeum Etno

Jak zainteresować nauką i historią chłopaków, którzy fascynują się walkami i potworami? Jak przyciągnąć ich do muzeum? Może kościotrupem?

W ostatni deszczowy weekend wybraliśmy się do Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. W środku niedzieli muzeum było zupełnie puste, nawet pani bileterka gdzieś się początkowo zapodziała. Korzystając z Karty Dużej Rodziny zapłaciłam zaledwie 4 zł za wejście moje i dzieciaków. Ruszyliśmy więc po starych, skrzypiących schodach na pierwsze piętro.

“Przeszłość wydobyta z ziemi”

Na pierwszym piętrze mieści się stała wystawa archeologiczna “Przeszłość wydobyta z ziemi”. Zaraz przy wejściu powitała nas pani pilnująca ekspozycji i zaczęła objaśniać zabytki w gablotach. Oczywiście chłopaki zainteresowali się pięknie wyeksponowanymi szkieletami, które znajdują się we wgłębieniach w podłodze. Można więc sobie prawie nadepnąć na taki szkielet, a już na pewno dokładnie obejrzeć go z bliska, zwłaszcza przy małym wzroście. Szkielety to rekonstrukcja grobów mężczyzn i kobiet z różnych epok. W środku znajdują się artefakty, takie jak kościany toporek lub z późniejszych epok żelazne ostrza czy miecze. Wokół otaczają nas reprodukcje prehistorycznych krajobrazów tundry czy lasów, a w gablotach broń, naczynia, ozdoby i inne artefakty.

Opisy gablot są nieduże i czasem trudno się w nie zagłębić przy małych i ruchliwych dzieciach. Natomiast wizualnie wystawa jest wystarczająco ciekawa, aby zatrzymać dzieci i opowiedzieć im nieco o epoce kamienia, brązu czy średniowiecza z naszych terenów.

“W służbie władców i czarowników. Sztuka Nigerii”

Na tym samym piętrze znajduje się również tymczasowa wystawa “W służbie władców i czarowników. Sztuka Nigerii”. Otwiera ją prezentacja filmu z muzyką z Nigerii, a w głębi maski i figurki szamańskie oraz mały ołtarz voodoo i kilka straszliwych masek. Zainteresowanie maluchów gwarantowane 🙂

“Szare jak ziemia, barwne jak pamięć”

Na drugim piętrze muzeum znajduje się stała wystawa etnograficzna “Szare jak ziemia, barwne jak pamięć”. Mnie bardzo zainteresowała ta wystawa, natomiast chłopcy szybko przeszli pierwszą salę z izbą dziecięcą, chałupą chłopską i grupą manekinów przedstawiających młodzież na wsi w trakcie Dyngusa. Najbardziej zainteresowała ich kuźnia i targ z zabawkami. Szkoda, że nie można dotykać choćby niektórych sprzętów. Tej wystawie brakuje elementu interaktywności – kilka narzędzi do poruszenia, zabawki do sprawdzenia jak działały czy podobne “zachęty” do działania dla dzieci.

muzeum etno
Muzeum Etno

Po wyjściu z muzeum zatrzymaliśmy się przy pobliskim stoisku z zapiekankami i w efekcie zjedliśmy po 2 średnie zapiekanki każdy. Są robione na miejscu i wyborne! Jadł z nami też grzybiarz, który zaprezentował uzbierane w tą deszczową i zimną niedzielę kanie, które nazwał sarnami, gołąbki (zwane też surojadkami) oraz opieńki. Czyli zaliczyliśmy też szybką lekcję przyrody 🙂