Patagonia, Patagonia… wieje, pada, ale jest cudnie!

Powitajcie z nami Patagonię!

Wiecie, jak ostatnio bawią się chłopaki – budują góry z lodowcami oraz wodospadami i lagunami na zboczach. Jak razem rysujemy to proszą o kondory, ryby lub lisy. Podczas podróży bawimy się w “kto pierwszy zobaczy guanaco lub ñandu”. Oto Patagonia!

To właśnie zostanie w pamięci moich chłopców z Patagonii. Prześliczne góry pokryte śniegiem, lodowce i pływające góry lodowe. Laguny we wszystkich kolorach: od sepii poprzez szarości i błękity do turkusów. Wszechobecne zgrabne guanaco oraz strusiowate ptaki ñandu (zwane również Rhea Darwina). Kondory, których tutaj jest o wiele więcej niż w przereklamowanym kanionie Colca. Zające i lisy. Mnóstwo ptactwa.

Zobaczcie sami krajobrazy Patagonii. A potem poczytajcie o najłatwiej dostępnym na świecie lodowcu Perito Moreno.

caracoles
Patagońskie caracoles wijące się po zboczach drogi.
general carrera
Turkusowa laguna General Carrera (w Chile), zwana od połowy laguną Buenos Aires (w Argentynie)
wodospad
Przypadkowo spotkany wodospad 🙂
Patagonia
Płaska Patagonia. Tujaj zaczynają się najsilniejsze wiatry świata. Mocny podmuch i auto zygzakuje na drodze!
motorhome
Za oknem deszcz, a w naszym domku radośnie!
dziecko
Kaja bawi się na podłodze, a ja tymczasem robię zupkę 🙂
fitz roy
Fitz Roy (Cerro Chaltén), który rzadko kiedy pokazuje się w całej okazałości.
guanacos
Guanacos niczym jelenie pasą się niedaleko, a czasem wskoczą na drogę.
struś
Czy to struś czy nie struś?
góra lodowa
Kawałek góry lodowej ot tak, w lagunie.

Perito Moreno

Wreszcie zajechaliśmy do słynnego Perito Moreno. Jeszcze 30 km przed lodowcem zauważyliśmy kawałki góry lodowej w jeziorze. Ciekawe ile dni zajęło przepłynięcie tej odległości owej błękitnej bryłce.

A potem oglądaliśmy z wszelkich kątów lodowiec Perito Moreno. Ku mojemu rozczarowaniu dotarcie na lodowiec jest łatwe niczym wyprawa na Kasprowy. Wjeżdżasz do parku, podwożą cię busem na rampy, spacerujesz, oglądasz i nadsłuchujesz. Tak, nadsłuchujesz, bo lodowiec trzeszczy i grzmi. Co kilka minut coś się w nim zapada, coś odrywa, małe i duże kawałki wpadają do wody. Właściwie to duże kawałki, przednia ściana tego kolosa ma 74 metry i ponoć od lat 70-tych odłamki z wpadających do wody brył zabiły aż 30 osób!

perito moreno
Zbliżenie na jedną ze ścian lodowca Perito Moreno
lofowiec
Zbliżenie na jedną ze ścian lodowca Perito Moreno
widoki
Z takiej właśnie rampy można wygodnie obejrzeć cały front lodowca. Są też ławeczki do siedzenia i nadsłuchiwania 🙂

Ale to nie koniec Patagonii! Następne kilka dni spędziliśmy w parku Torres del Paine obok Puerto Natales i w Punta Arenas nad Cieśniną Magellana. A potem jeszcze Ziemia Ognista i … koniec kontynentu. Ale o tym wkrótce…