Tropiki w Mindo plus polski akcent

Co możemy Wam powiedzieć o Mindo?

Kilka dni temu byliśmy w Mindo, małej mieścinie niedaleko Quito, gdzie klimat zmienia się z górskiego na tropikalny. Wszędzie palmy, bambusy, paprocie oraz eukaliptusy (roślina obca, przywieziona z Australii). A w powietrzu motyle, kolibry, tukany i inne ptaki. Obserwacje motyli i kolibrów są przecudowne!

Spotkanie Polaków w Mindo

Mindo to bardzo fajne miejsce, przeszkadzają tylko komary. Niespodzianką dla nas było spotkanie ze sprzedawcą ciasta marchewkowego i muffinów, który jest z Peru, ale mówi świetnie po polsku! Otóż w latach 90-tych studiował w Polsce, na dowód czego pokazał nam u siebie w domu jego starą legitymację studencką. A ciastka były wyrobu polskiego! Robi je mieszkająca w Mindo Polka 🙂

Oczywiście byliśmy bardzo ciekawi tej Polki, więc wyprosiliśmy się do niej. Okazało się,  że to raczej Australijka polskiego pochodzenia, mieszka z mężem i dwójką dzieci w olbrzymiej przyczepie kempingowej, a w drugiej przyczepie jej mama Zofia (vel Sophie), rodowita Polka. Dzieciaki nasze i ich wielce szczęśliwe, są w podobnym wieku, więc zaczęła się super zabawa. My za to nie mogliśmy się nagadać, więc znowu wprosiliśmy się do nich na następny dzień. Nasz argument to Żubrówka prosto z Polski – podziałało 🙂

Tak więc następnego wieczoru udaliśmy się na ich kawałek ziemi do super wygodnej przyczepy. Dzieci – zabawa i bajki, a my toczymy rozmowy o podróżowaniu, Ekwadorze, Polsce, malowaniu (Edyta maluje!) itd. Dostaliśmy mnóstwo rad dotyczących zakupu samochodu w Ameryce Południowej oraz ogólnie o życiu i podróżowaniu. A Żubrówki napiliśmy się tylko troszkę na koniec dnia 🙂

mindo
Mindo
przygody
Przygody z Mindo